Zaznacz stronę

50 ciekawych spotkań

Pamiętacie taką piosenkę: „Mam plan, wykonam go sam, nie potrzebuję żadnej pomocy, wykonam go dziś w nocy”?
Zawsze, gdy wpada mi do głowy jakiś pomysł, brzdęka mi w głowie ta melodia. Zmieniam jednak trochę jej przekaz na:
„Mam plan, nie wykonam go sama, potrzebuję innych pomocy, aby nie działać po nocy.”

Sukcesywnie od lat pozbywam się zosiosamosiowania. Potrzebuję również struktury, szkieletu, ramy – żeby z czymś ruszyć. Pomysł na spotkania kołatał mi się w głowie od paru lat.

Pierwszy pomysł był taki, by rozmawiać z ludźmi i przy okazji robić im portrety. Portrety bez pozowania, żeby uchwycić tę prawdziwą cząstkę człowieka.
Drugi pomysł to nagrywanie wywiadów. No i się zaczęło: kupiłam dyktafon, zaczęłam testować, uczyłam się, jak to nagrywać.

Jednak nie ruszyłam. Bardziej ciągnie mnie w stronę słuchowisk niż klasycznych wywiadów. Chcę dźwiękiem opowiedzieć historię.
To cały czas gra mi w duszy, ale jednocześnie pojawiała się myśl: „za dużo muszę się nauczyć, to pochłonie mnóstwo czasu, zanim będę zadowolona z efektu”.

Choć – jak mówi klasyczna historyjka:
– „Ale ile będziesz miała lat, jak wreszcie nauczysz się grać na pianinie?”
– „Tyle samo, co wtedy, gdy się nie zaczniesz uczyć.”

Ot, cała prawda.

Wydawać by się mogło, że pomysł na 50 spotkań przyszedł znikąd. Prawda jest jednak taka, że kłębił się we mnie od dawna.

Katalizatorem była rozmowa z jedną osobą, która zajmuje się kawą. Ta osoba – Krzysztof – opowiedziała mi o idei 50kawa, czyli 50 spotkań z ludźmi, które mają pomóc nam osiągnąć sukces.
I wtedy mi się odpaliło:
„Oooo! To jest to. 50 – to daje mi strukturę, ramę, szkielet.”

No i ruszam.

50 spotkań z ciekawymi ludźmi.
Mam już kilka osób na liście. Daję sobie przyzwolenie, by ta lista powstawała na bieżąco.

Bo kim jest ciekawy człowiek?
Każdy. Każdy ma swoją jedyną, prawdziwą historię.
Możesz pomyśleć: „nie ja”. A ja Ci powiem – to bzdura.

Jedyne, co zmieniam w stosunku do oryginału, to rezygnacja z celu biznesowego.

A więc – po co to robię? Bo mam swoje cele, a jakże.

Uważam, że każdy powinien mieć własne cele w działaniach, które podejmuje.
I celem może być radość. Może być nicnierobienie.

Bo jeśli nie określimy celu, będziemy jak Alicja w Krainie Czarów, która nie wiedziała, dokąd iść.
„To możesz iść wszędzie” – odpowiedział Królik.

A zatem:

Po pierwsze: chcę nauczyć się nie przerywać ludziom wypowiedzi. To coś, co męczy mnie od dawna.
Gdy ktoś mówi, od razu włącza mi się: „ja, i ja, i ja”. Może to fascynacja tematem, a może chęć zwrócenia na siebie uwagi – „zobacz, jaka jestem fajna”.
Wiem jednak, że to coś, co uwiera mnie jak kamyk w bucie. Niby nic, a utrudnia życie.

Po drugie: chcę słuchać ludzi z uważnością. Po części wynika to z punktu pierwszego.
Słucham uważnie – ale krótko. Szybko się rozpraszam. Może stąd to przerywanie? Hmm, pierwsza refleksja już się pojawiła.

Po trzecie: chcę nauczyć się zadawać pytania, prowadzić ciekawe rozmowy.

Po czwarte: nie mówić o sobie – skupić się na rozmówcy czy rozmówczyni.

Po piąte: najwięcej uczę się o sobie dzięki odbiciu w drugim człowieku. Co ktoś widzi we mnie dobrego, co mnie w innych irytuje – to często to, czego w sobie nie lubię lub sobie na to nie pozwalam.

Patrząc na te pięć punktów, widzę powiązanie i jedno słowo-klucz: uważność.

Mam też w temacie rozmów swojego mentora – choć on o tym nie wie.
Jest również na liście osób, z którymi chciałabym porozmawiać. Wiem, że to się wydarzy – chcę, aby stało się to mniej więcej w połowie drogi.
Chcę poczuć gotowość. Nabrać ogłady.

Moim mentorem jest Dariusz Bugajskido posłuchania tutaj.

Za co cenię rozmowy Pana Dariusza:

  • za ciepło
  • za żywe zainteresowanie drugim człowiekiem
  • za otwartość
  • za ciekawość
  • za piękny głos i dykcję
  • za spokój, jaki roztacza – czuję się otulona jego rozmowami.

Więc co pozostało do powiedzenia?
Dawaj, Dorota, dawaj. Dasz radę.


Czy to będą wywiady?
Tak – bo się spotykamy i rozmawiamy.

Czy to będą transkrypcje rozmów?
Nie. To zapis moich spostrzeżeń, odczuć, zachwytów.

Każde spotkanie będzie miało inną formę.
Raz się przygotuję, raz pójdę spontanicznie. Raz w kawiarni, raz w lesie.
To moja swoista arena treningowa.
Dziennik mojej drogi.

Zatem – pospacerujmy razem.

Rozmowy będą pojawiać się na tej stronie.
Chcesz być na bieżąco? Zostaw swój mail.
Obiecuję, że nic więcej nie będę przesyłać – tylko informację o tym, że rozmowa się pojawiła.

tutaj zostawiam mail


Ten tekst powstał w grudniu 2024 r., a opublikowany został w lipcu 2025 r. (tyle czasu zajęło mi kolejne oswajanie się z tematem).