Spotkanie z Kasią i tureckie słodycze
Spotkanie zostało zapoczątkowane zostawionym bidonem po sesjach zdjęciowych, które robiłyśmy razem z Kasią. Kasia jest makijażystką, tancerką samby i prowadzi wiele zajęć ruchowych: pilates, zumbę, zdrowy kręgosłup.
Na sesji wtorkowej rozmawiałyśmy też o tym, jak lubimy tureckie słodycze, choć obie dbamy o zdrowy styl życia. Nie oszukujmy się – od czasu do czasu trzeba sobie pozwolić na małe przyjemności. A tureckie słodycze są słodkie na maksa.
Rozmowa środowa przebiegła pod parasolem mojego narzekania, co może zdziwić niektórych – wiele razy słyszałam, że jestem taka uśmiechnięta i zadowolona z życia. Tak, najczęściej tak jest. Jednak ten tydzień przyniósł dla mnie sporo dołujących informacji.
Trudny tydzień i samotność w biznesie
W poniedziałek, na „sprężynach”, rozmawiałyśmy o samotności w biznesie. Miałam poczucie, że tylko dotknęłyśmy tematu. To dało mi do myślenia – jestem „zosia-samosia” i rzadko mówię na zewnątrz, co mnie gryzie. Rozmowa zeszła na zupełnie inny obszar samotności i nawet nie poruszyłam tego, co naprawdę we mnie siedzi. Być może dlatego, że otwieram się tylko w naprawdę małych grupach i wtedy, gdy czuję gotowość drugiej osoby. Może jednak ta gotowość jest, tylko ja jej nie dostrzegam i się chowam? Nie wiem. Mam też tak, że jak jakiś temat się rozwija, to już nie wpuszczam swojego: jeszcze ja jeszcze ja.
We wtorek odbyła się sesja zdjęciowa w przestrzeni Kasi – „nastrój ciało”. Odwiedziły nas trzy cudowne kobiety. To był dla mnie miód na serce, kiedy widzę, jak rozkwitacie. Po sesjach często słyszę: dawno nie czułam się tak zaopiekowana. Czasem myślę, że zdjęcia mogłyby nie powstać – ważniejsze jest, żebyście czuły się zauważeni i zaopiekowanie. Ale zdjęcia są jak przypominacz: jesteś wspaniała, cudowna, warta uwagi. Więc muszą być.
ZUS, zmęczenie i pomocne dłonie
Po południu, zgrywając zdjęcia, dostałam wiadomość z urzędu, że muszę przejść na duży ZUS. To moje niedopatrzenie – zapomniałam o jednym z warunków. W praktyce oznacza to, że do końca wakacji potrzebuję dodatkowych 6 000 zł, których nie przewidziałam w budżecie. Tak, prowadzenie własnej firmy to nie leżenie na kupce pieniędzy. To codzienne wybory i sporo kosztów.
Od kilku miesięcy coraz częściej myślę, że jestem tym zmęczona. Nie sesjami, nie robieniem zdjęć, nie klientami – tylko całą tą otoczką prowadzenia biznesu.
Na szczęście okazało się, że mam wokół siebie wspierających ludzi. Koleżanka księgowa udzieliła mi rady, a pani z urzędu naprawdę chce mi pomóc. Swoją drogą, ja naprawdę w urzędach spotykam same życzliwe osób. Nie zmienia to faktu, że 6 000 zł, nadal mi brakuje.
Czasami trzeba sobie pojojczeć
Nasze środowe spotkanie upłynęło pod znakiem mojego narzekania. Choć nie ukrywam – tureckie słodycze były dla mózgu miłą nagrodą. Ten wpis jest cały o mnie. Taki był ten tydzień. Tydzień, w którym ja potrzebuję uwagi. I choć pamiętam założenia projektu – słuchanie innych z uważnością, nieprzerywanie wypowiedzi – wiem, że te rozmowy są też zapisem mojej własnej drogi.
Każde spotkanie z drugim człowiekiem jest spotkaniem z samą sobą. Dziękuję Kasi, że wysłuchała moich narzekań i jojczeń. Ojejanie sprawia, że ból staje się mniejszy. Wierzę, że każdy z nas od czasu do czasu potrzebuje „ojenia”. Czasami wystarczy: dasz radę, widzę twój trud. Najgorzej być niewidoczną.
Dla ratowania budżetu
Dla ratowania budżetu zrobiłam promocję na sesje zdjęciowe: Letnia sesja miejska. Spacerujemy po mieście – Ty opowiadasz, ja słucham… i fotografuję. Nie musisz pozować, spinać się. Jesteś sobą, w swoim tempie, w swoim rytmie, w swoim świetle.
📸 1 godzina spaceru
☕ 1 kawa
📅 10 do wykorzystania przez cały rok
Tutaj oferta, zobacz, skorzystaj, lub prześlij dalej. Może akurat ktoś potrzebuje zdjęć.

Dorota
Zostańmy w kontakcie
Te spotkania to swoisty dziennik mojej drogi.
Zatem – pospacerujmy razem.
Zostaw maila – nie dostaniesz nic poza informacją, że pojawiła się nowa rozmowa.
P.S. Zdjęcia powstały – tylko dwa. Kasia nie miała ochoty być fotografowana w tym dniu, a ja nie miałam ochoty fotografować.
