Przez jakiś czas samochód był dla mnie jak magiczny eliksir. Zmieniał mnie z Doktor Jekyll na Pana Hyde. Wsiadałam za kierownicę i szał mnie ogarniał. Królowa na drodze. Pierwsza spod świateł, szybko przed innymi.
Niecenzuralne słowa, leciały na prawo i lewo. Jestem super kierowczynią, a inni to ech szkoda gadać. Wraz z początkiem roku 2022 zmienił się taryfikator mandatów, mnie najbardziej zainteresowały te związane z przekroczeniem prędkości. Wysokość ich wzrosła, nie wiem jak wy, ale ja zaobserwowałam zmniejszenie prędkości na drogach. I powiem Wam, że mnie to uspokoiło.

chciałam zawsze szybciej…

  • Szybciej niż przepisy, żeby nie wyjść na ślamazarną.
  • Szybciej niż przepisy, bo co za bałwan to ustalił, przecież można tutaj szybciej.
  • Szybciej niż przepisy, bo nie mogę się spóźnić.
  • Szybciej niż przepisy, bo samochód może szybciej.
  • Szybciej niż przepisy, bo jestem dobrą kierowczynią i nigdy nie miałam wypadku.
  • Szybciej niż przepisy, bo jestem ponad takie ograniczenia.
    A wszystko to z „soczystymi” słowami, które płynęły z moich ust wartkim potokiem.

teraz adekwatnie do sytuacji…

  • Tak jak przepisy, po prostu.
  • Tak jak przepisy, bo takie są tutaj ustalone.
  • Tak jak przepisy, bo i tak dojadę na czas.
  • Tak jak przepisy, bo samochód może szybciej.
  • Tak jak przepisy, bo jestem dobrą kierowczynią i nigdy nie miałam wypadku.
  • Tak jak przepisy, bo ma spokój w sobie.
    A wszystko to z uśmiechem na ustach.

Bardzo się stresowałam kiedy ktoś najeżdżał mi na zderzak w terenie zabudowywanym, bo jechałam akurat 50 km/h. Patrzyłam w lusterko wsteczne i też chciałam przyspieszyć, czułam jego gniew wyładowywany na mnie. I sama się nakręcała, przez to moja uwaga była rozpraszana. Teraz nie zwracam na to uwagi, powtarzam sobie w głowie: jadę bezpiecznie i tak jak powinnam, jeżeli chce ten ktoś za mną płacić mandat, proszę bardzo: może mnie wyprzedzić. Moja prędkość mój mandat.
Nie biorę na siebie agresywnego zachowania kierowcy jadącego za mną. Jadę bezpiecznie i uważnie.
Dzięki temu nie muszę przyśpieszać i hamować pomiędzy światłami, zazwyczaj wpasuję się w zieloną falę.
Jestem spokojniejsza z mniejszą presją reaguję na otoczenie.
I serio zawsze, ale to ZAWSZE dojeżdżam na czas.

I tak się zastanawiam czy to „wina” mandatów czy może  pracy, jaką wykonuję nad swoim własnym spokojem?

Spokojnego dnia.
Spokojnego  tygodnia.
Spokojnego życia.

Dorota